Pierwsza tesla - elektryczna ciężarówka ma trafić do sprzedaży w roku 2020. Na ile będzie konkurencją dla tradycyjnych pojazdów ciężarowych i czy ciężarówka tesla zrewolucjonizuje rynek transportu drogowego? Swoja analizę wykonali pracownicy Rohlig Suus Logistics.

Jak podaje producent Tesli Semi, pojazd będzie dostępny w trzech wariantach. Najtańsza wersja, o zasięgu do ok. 480 km na jednym ładowaniu będzie kosztować 150 tys. dolarów, czyli ponad 530 tys. zł. Samochód, który będzie w stanie przejechać ok. 800 km na jednym ładowaniu, to już koszt 180 tys. dolarów, czyli ponad 637 tys. zł. Najdroższa, limitowana wersja Founders Series jest natomiast płatna z góry i kosztuje 200 tys. dolarów, co w przeliczeniu na polską walutę wynosi ok. 708 tys. zł. Patrząc na ceny (ponad 50 proc. większe), raczej w pierwszym okresie sprzedaży, pojazdy te nie zdobędą rynku masowego. - Koszt zakupu popularnego 8-10 letniego pojazdu to około 80-100 tys. zł, a wtedy Tesla wypada już co najmniej 5-krotnie drożej, nie wspominając o kosztach sprowadzenia takiego pojazdu do kraju. – mówi Janusz Nóżka, dyrektor ds. floty w Rohlig Suus Logistics.
Wyższe ceny zakupu tych samochodów w odniesieniu do tradycyjnych pojazdów mają być zrekompensowane przez ich niskie koszty utrzymania. Producent tesli podkreśla, że całkowity koszt eksploatacji ciężarówki będzie na rynku amerykańskim o 20 proc. niższy w porównaniu do pojazdu z silnikiem Diesla. Mimo, że w pierwszej chwili cena wydaje się stanowić znaczącą barierę wejścia na polski rynek dla elektrycznej ciężarówki, to po przeanalizowaniu jej wszystkich parametrów eksploatacyjnych, pojazd wypada całkiem korzystnie, przynajmniej tak wynika z analizy Rohlig Suus, który zbadał polskie realia. Założono sytuację, w której Tesla Semi posiada m.in. wszystkie wymagane homologacje, została dostosowywana do transportu po europejskich drogach i można nabyć ją w Polsce. Ponadto przyjęto, że obsługa techniczna nowego samochodu oraz części zamienne są tak samo dostępne na rynku jak w przypadku popularnych modeli ciągników siodłowych. W analizie wzięto pod uwagę takie czynniki jak cena zakupu obu pojazdów, koszty zużycia paliwa/prądu, czy obsługę techniczną pojazdu. - Na szczególną uwagę zasługuje sam koszt zużycia paliwa, który przy ciężarówce Tesli jest znacznie niższy niż w przypadku tradycyjnego pojazdu. Przejechanie dystansu 100 kilometrów elektryczną ciężarówką jest bowiem ponad 60 proc. tańsze i wynosi 42,50 zł, a zwykłym samochodem 112 zł – zaznacza przedstawiciel firmy. Co więcej, wedle deklaracji producenta, przy wykorzystaniu elektrycznej ciężarówki prawie całkowicie odpadają nam koszty przeglądów okresowych (płyny, filtry) i dodatkowo o około 20 proc. redukujemy inne koszty techniczne, takie jak wymiana tarcz i klocków hamulcowych – wylicza Piotr Iwo Chmielewski, dyrektor ds. rozwoju Rohlig Suus Logistics. - Biorąc pod uwagę średnie stawki frachtowe za transport krajowy, okres spłaty przy zakupie popularnych samochodów ciężarowych, szacowany jest na około 11-13 lat. Oszczędności generowane przez ciężarówkę elektryczną Tesli mogą skrócić ten okres do niespełna 8 lat. Nawet nie biorąc pod uwagę dodatkowych ulg podatkowych, których można się spodziewać ze strony rządu czy UE na zakup pojazdów elektrycznych – ocenia Piotr Iwo Chmielewski.
Janusz Nóżka widzi realną szansę dla elektrycznej ciężarówki Tesli w obliczu oczekiwanych ograniczeń w ruchu tradycyjnych pojazdów, które będą z pewnością zmuszać do poszukiwania rozwiązań alternatywnych. - Takie działania już są podejmowane, chociażby przez przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, które zaczynają inwestować w elektryczne autobusy. Tylko w Warszawie do 2020 roku ma ich być 160 sztuk – kontynuuje Janusz Nóżka i dodaje – na chwilę obecną deklaracje producenta oceniamy jako obiecujące. Prawdziwym jednak testem będą dotychczas mocno kwestionowane możliwości produkcyjne Tesli oraz nasza transportowa rzeczywistość i możliwości finansowe przewoźników.
(red./źr. Rohlig Suus Logistics)