Konto pracodawcy


Na ile niemiecki rynek pracy jest otwarty na pracowników ze Wschodu i czy odbierze ich polskim pracodawcom?

Polski rynek pracy zasila aktualnie ok. 1,5 miliona obywateli Ukrainy, dzięki czemu luka na rynku pracy spowodowana niskim bezrobociem i brakiem rąk do pracy jest częściowo zapełniona. Jednakże zapowiedź otwarcia niemieckich granic dla pracowników spoza UE może zmienić tę sytuację i przedsiębiorcy obawiają się odpływu pracowników ze Wschodu do naszych zachodnich sąsiadów – głównie do Niemiec. Czy tak jest i na ile niemiecki rynek pracy jest atrakcyjny i przyjazny dla pracowników zza wschodniej granicy?  Odpowiada poniżej Anna Macheta, dyrektor ds. rozwoju w CPC Consulting Group, spółce LeasingTeam Group odpowiedzialnej za transgraniczne delegowanie pracowników do Niemiec.

- Eksperci szacują, że największą grupą obcokrajowców zasilającą obecnie polski rynek pracy są obywatele Ukrainy. Blisko półtora miliona sąsiadów zza wschodniej granicy stanowi znaczącą siłę roboczą, która w dużym stopniu niweluje braki pracownicze w Polsce. Trudno się więc dziwić, że przyjęta przez niemiecki rząd w grudniu 2018 roku ustawa o złagodzeniu przepisów zatrudniania pracowników spoza UE, budzi obawy polskich pracodawców. Niemal natychmiast po ogłoszeniu decyzji niemieckiego rządu, na rynku rekrutacyjnym pojawiło się wiele różnych raportów badających preferencje ukraińskich pracowników. W zależności od badania, zadowolenie z pracy w naszym kraju prezentuje ok. 75-85 proc. Ukraińców, natomiast jeśli chodzi o deklarowaną chęć wyjazdu do Niemiec, dane są mocno rozbieżne. W jednym materiale czytamy, że zainteresowanych opuszczeniem naszego kraju na rzecz zachodnich sąsiadów jest 25 proc. obywateli Ukrainy (375 tys.), gdy kolejni autorzy podają wynik na poziomie 59 proc. (885 tys.). Czy na tej podstawie można jednoznacznie stwierdzić, czy problem ten może stanowić realne zagrożenie dla rodzimych przedsiębiorców? W mojej ocenie nie.

Postanowiliśmy w CPC Consulting Group bliżej przyjrzeć się sprawie, zestawiając powyższe dane z informacjami z rynku niemieckiego. Faktem jest, że Niemcy odczuwają dotkliwy brak specjalistów. Według danych z III kwartału 2018 roku, potrzebują rekordowe ok. 1,24 mln fachowców, inżynierów, osób z branży IT. Było to bezpośrednim powodem przyjęcia przez niemiecki rząd projektu wspomnianej wyżej ustawy imigracyjnej, mającej na celu ułatwienie zatrudniania specjalistów spoza UE. Warto jednak zauważyć, że złagodzenie dotychczasowych przepisów, wchodzące w życie z dniem 1 stycznia 2020 roku, znosi jedynie obowiązek testu rynku pracy. Tzw. test pierwszeństwa, bo o nim mowa, polegał na udowodnieniu przez niemieckiego pracodawcę, że  na dane stanowisko nie znalazł chętnych pracowników będących obywatelami Niemiec i dlatego zdecydował się na zatrudnienie obcokrajowca. Utrzymane zostaną jednak pozostałe standardy, tj. zdolność samodzielnego utrzymania się, posiadanie wymaganych kwalifikacji, wykształcenia i doświadczenia zawodowego oraz znajomość języka niemieckiego. Wygląda więc na to, że zmiana przepisów w zatrudnianiu cudzoziemców spoza UE dotyczyć będzie tylko pracowników z kwalifikacjami i doświadczeniem zawodowym. Niemiecki rząd dał natomiast wyraźnie do zrozumienia, że nie jest zainteresowany zatrudnianiem osób z tzw. „krajów trzeciego świata”, które nie posiadają kwalifikacji i nie posługują się językiem niemieckim. Tamtejsze urzędy pracy zapowiadają rzetelną weryfikację dyplomów i doświadczenia zawodowego. A ponieważ system kształcenia naszych zachodnich sąsiadów znacznie odbiega od systemów nauki w innych krajach, znalezienie zatrudnienia może okazać się sporym problemem dla pracowników ze Wschodu.
Dodatkowo, wspominając lata kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej (2004), warto zauważyć, że nasi pracownicy musieli czekać 7 lat na możliwość legalnego zatrudnienia na terenie Niemiec, właśnie z obawy niemieckich władz przed zalaniem rynku tanią siłą roboczą. O ile sytuacja gospodarcza w Niemczech się zmieniła, o tyle pozostaje pytanie na ile mentalność obywateli i przedsiębiorców niemieckich podążyła tą samą drogą. Opierając się na 10-letnim doświadczeniu współpracy z przedsiębiorcami zza Odry, jestem daleka od stwierdzenia, że nasi zachodni sąsiedzi zdecydują się na szeroką skalę zatrudnień, tak odmiennej od nich kulturowo nacji, jaką są obywatele Ukrainy.
Znając niemiecki rynek pracy warto pamiętać, że bardzo silnie działają tam związki zawodowe. Mając w pamięci błędy popełnione w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, za wszelką cenę będą one chciały uniknąć sytuacji ponownego napływu siły roboczej, która nie będzie wsparciem dla gospodarki, a jedynie stanie się beneficjentem bogatego systemu opieki socjalnej. Zabezpieczając się już na etapie prawnym, nasi sąsiedzi określili w ustawie, że nie przewidują żadnych działań wspierających cudzoziemców spoza UE w kwestiach organizacyjnych lub socjalnych. Niemiecki rząd oczekuje pełnej samodzielności w poszukiwaniu zakwaterowania i pracy oraz finansowaniu pobytu w kraju przez osoby spoza UE poszukujące zatrudnienia. W tej sytuacji nie należy zapominać o znaczących różnicach nie tylko w zarobkach, ale i w kosztach życia na rynku niemieckim i polskim. Brak wsparcia, przede wszystkim w początkowych fazach pobytu w Niemczech, może okazać się powodem rezygnacji dla wielu cudzoziemców i w efekcie mocno zweryfikować dzisiejsze deklaracje obywateli Ukrainy.

Patrząc więc na ryzyko utraty pracowników z punktu widzenia polskich pracodawców, warto podkreślić zalety pracy w Polsce, szczególnie dla osób pochodzących z Ukrainy. Brak bariery asymilacyjnej oraz podobieństwo kultur, problemów społecznych, kosztów życia, a przede wszystkim języków narodowych w Polsce i na Ukrainie sprawia, że nie czują oni strachu przed przyjazdem i adaptacją w naszym kraju. Dodatkowo polscy pracodawcy nierzadko pomagają im przy wszelkich formalnościach związanych z legalizacją pracy i pobytu, oferują zakwaterowanie, transport i szereg dodatkowych bonusów, których brak w ofercie niemieckiej.
Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe argumenty, w mojej ocenie, obawy polskich przedsiębiorców o masową utratę pracowników ukraińskich mogą okazać się znacznie przesadzone. Istnieje wprawdzie prawdopodobieństwo, że Polska stanie się dla części Ukraińców miejscem tranzytowym w drodze na Zachód – po zarobieniu odpowiedniej sumy w naszym kraju, zdecydują się na wyjazd – będzie to jednak wolny, kilkuletni proces, do którego można będzie się przygotować, sprowadzając pracowników z innych krajów wschodnich, jak np. Mołdawia, Nepal, Indie, Azerbejdżan czy Wietnam.

(red)

 

kobiety w logistyce
Coraz więcej kobiet w zawodzie kierowcy pojazdu ciężarowego
Bądźmy Sobą – o różnorodności i wartościach na 8. FORUM KOBIET W LOGISTYCE
JoomlaXTC News - Copyright Monev Software LLC
poradnik
Regularne tygodniowe odpoczynki poza kabiną auta to kłopot dla kierowców
Zmiany w transporcie lekkim – czyli busy na europejskich drogach
Pracownicze Plany Kapitałowe w 10 pytaniach i odpowiedziach
Niższa stawka PIT od 1 października a rok podatkowy
Nowe zasady wystawiania faktur – NIP na paragonie
Zmiany w drogowych kontrolach technicznych
JoomlaXTC News - Copyright Monev Software LLC
opinie, komentarze
Spada popyt na aircargo, a zdolność przewozowa linii lotniczych rośnie
O kosztach budowy dróg – ile za ile?
Unia zaprzecza sama sobie i stawia cele nie do spełnienia
Dostawa alkoholi a wyzwania w okresie przedświątecznym - komentarz eksperta
JoomlaXTC News - Copyright Monev Software LLC
warto przeczytać
Opłaty drogowe w Serbii można już rozliczać metodą post-pay
Media Expert otwiera magazyn cross-dockowy w MMP Bydgoszcz
LPP uruchomiło magazyn e-commerce w Rumunii
GLS stawia na ekologiczne pojazdy
GLS Poland partnerem WTS Sparta
Linie Emirates przewiozły już 46 mln ton cargo z/do Warszawy
Komunikacja międzykulturowa na 25-lecie WISTA Poland
Volvo Trucks działa już 25 lat na polskim rynku
Poczta Polska tworzy coraz więcej miejsc pracy dla osób niepełnosprawnych
JoomlaXTC News - Copyright Monev Software LLC