Dodaj ogłoszenie o pracy


7 na 10 polskich przewoźników rozwija flotę mimo wysokich cen

Choć z danych CEPIK wynika, że w Polsce do końca maja 2022 roku zarejestrowano o blisko 13 tys. mniej pojazdów ciężarowych (60 568) niż w analogicznym okresie w 2021 roku (73 514), to nie ma to nic wspólnego z brakiem zainteresowania rozwojem swojej floty. Czas oczekiwania na nowy pojazd zazwyczaj się przedłuża, a nowe modele są wykupywane natychmiastowo. Zdaniem Tomasza Czyża, Eksperta Technologicznego branży TSL, Grupa Inelo, transport cały czas się rozwija, także technologicznie, co przekłada się na duże zapotrzebowanie na nowe pojazdy, których ceny sięgają nawet do 100 tys. euro za pojazd, podczas gdy jeszcze kilka lat temu można było kupić nową ciężarówkę w granicach 70 tys. euro. Warto zaznaczyć, że mowa tutaj o flocie w wersji bazowej. Za ciężarówki, które są lepiej wyposażone w systemy elektroniczne zdecydowanie trzeba zapłacić więcej. Mimo wszystko, wysokie ceny nie odstraszają polskiego transportu od inwestowania w rozbudowę floty i wyposażenie jej w systemy telematyczne ze względu na ograniczoną podaż i duży popyt.

Używaną ciężarówkę kupię od zaraz
Jak wynika z danych Truck Porduction Index, produkcja samochodów ciężarowych w 2021 roku wzrosła o ponad 17 proc. względem roku 2020 w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, ale w tym roku prognozuje się ponowny spadek produkcji tych pojazdów w UE ze względu na sytuację w Ukrainie. Czy te problemy mają odbicie w inwestycjach w nowoczesną flotę?
- W dalszym ciągu branża TSL odczuwa trudności z dostępnością różnych części niezbędnych do produkcji pojazdów. Sytuacja ta nieprędko wróci do normalności. Jedynym rozwiązaniem na to byłoby otwarcie większej ilości europejskich zakładów, produkujących komponenty do pojazdów czy części elektroniczne w celu skrócenia łańcuchów dostaw. Warto jednak zaznaczyć, że nawet jeśli producent zdecydowałby się wybudować fabrykę w naszym regionie, nie obniżyłoby to ostatecznej ceny pojazdów ze względu na wyższe koszty pracownicze oraz energii – zauważa Tomasz Czyż, Ekspert technologiczny branży TSL, Grupa Inelo i dodaje, że co prawda dostępność samych pojazdów minimalnie się poprawiła, nie możemy powiedzieć o ustabilizowaniu się tej sytuacji na rynku. Przewidywane terminy dostaw nowych pojazdów praktycznie zawsze zostają przesunięte o kilka tygodni lub miesięcy.

Apetyt przewoźników na ciężarówki
Problem z dostępnością pojazdów nie zatrzymał rozwoju branży i zdaniem Tomasza Czyża wszystkie dostępne ciężarówki są wykupywane niemal od razu – nawet mimo wysokiej ceny. Jak wynika z raportu TLP „Transport drogowy w Polsce 2021+”, opracowanego wspólnie z Grupą Inelo i Grupą Wielton, aż 72 proc. firm przewozowych planuje w najbliższym czasie zakup nowych ciężarówek. W ostatnich latach wzrosły również ładunki przewożone pojazdami w wieku do 5 lat – z 48 proc. w 2010 roku do ponad 50 proc. aktualnie i prognozowany jest dalszy wzrost tej tendencji w najbliższych latach. Najszybciej przybywa pojazdów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 16 ton, służących do przewożenia najcięższych ładunków. W ciągu 5 lat, ich liczba wzrosła o jedną trzecią. Zdaniem autorów raportu, jest kilka powodów, dla których polskie firmy transportowe decydują się na zakup ciężarówek.

- W ostatnich latach polski transport znacząco się rozwinął, szczególnie w przewozach międzynarodowych, a to generuje zapotrzebowanie na coraz to nowsze pojazdy, które zużywają mniej paliwa i pozwalają przewoźnikom na redukcję kosztów eksploatacyjnych podczas pokonywania ekstremalnie długich tras. Szczególnie istotne znaczenie mają także coraz większe oczekiwania klientów dotyczące spełnienia norm ekologicznych przez ich firmy transportowe. Przewoźnicy stawiają na pojazdy lekkie, nowoczesne i na redukcję szkodliwego oddziaływania transportu na środowisko naturalne. Jednocześnie dla klientów bardzo ważny jest także komfort i bezpieczeństwo kierowców zawodowych, dlatego wybierają pojazdy wyposażone w innowacyjne systemy ułatwiające ich pracę.– mówi Mariusz Golec, CEO Grupy Wielton.
Ekspert Grupy Inelo wskazuje na wciąż rozwijającą się branżę i nadpodaż ładunków, które trzeba przetransportować.

- Firmy obsługujące kontrakty muszą opierać się na nowym sprzęcie – gwarantuje on niezawodność, a każdy nowszy model to niższe spalanie czy lepsze warunki pracy kierowcy. Nowe ciężarówki są zamawiane w maksymalnych ilościach, na jaką mogą sobie pozwolić sprzedawcy pojazdów. Jeśli dealerzy dysponowaliby większą ilością aut, to przypuszczam, że również zostałyby one sprzedane, bo aktualnie nie ma pojazdów, które oczekiwałyby na nabywców. Wszystko jest sprzedawane na kilka miesięcy wprzód, nawet do ponad roku do przodu. Warto również zaznaczyć, że naprawy używanych ciężarówek są coraz droższe – rośnie koszt roboczogodziny i zwiększył się koszt części zamiennych. W takiej sytuacji lepiej kupić nowy sprzęt i zaopatrzyć się w pełen pakiet serwisowy, który jest co miesiąc opłacany, ale w przypadku awarii i po oddaniu auta do autoryzowanego punktu, pojazd jest serwisowany lub naprawiane bezpłatnie – komentuje Tomasz Czyż, Ekspert Technologiczny branży TSL, Grupa Inelo.
Paradoksalnie w rosnących cenach można upatrywać szansy na odświeżenie floty. Pieniądze uzyskanie ze sprzedaży używanych, drożejących pojazdów mogą pomóc kupić ciężarówki wprost od producenta pod warunkiem, że przewoźnicy przygotują się na długie terminy dostaw. Mogą się one dalej wydłużać nawet już po złożeniu zamówienia.

40 proc. przewoźników zainwestuje w telematykę
Stale rosnące koszty powodują zainteresowanie telematyką, która pozwala nadzorować transport i utrzymywać w ryzach koszty. Z raportu „Transport drogowy w Polsce 2021+” wynika, że w telematykę chce w ciągu kolejnych lat zainwestować ponad 40 proc. przewoźników.
- Oszczędność paliwa czy przejechanych zbędnych kilometrów, które możemy uzyskać dzięki telematyce, są nieocenione. Przez transport poszukiwane są teraz kompleksowe rozwiązania, czyli zaawansowana telematyka połączona z komputerem pokładowym kierowcy, zintegrowany system TMS i program do rozliczenia czasu pracy kierowców – mówi Tomasz Czyż, Ekspert Technologiczny branży TSL, Grupa Inelo.

Integracja tych systemów pozwala na optymalizację procesów w transporcie: planowanie tras pod kątem odległości, spalania, potencjalnych korków, a także korytarzowania przewozów i czasu pracy kierowców zgodnym z zapisami pakietu mobilności. Dodatkowym autem jest ułatwiona komunikacja pomiędzy kierowcą a osobą zarządzającą transportem i przejście na cyfrowe dokumenty.
- Trzeba pamiętać, że wyższa cena nowych pojazdów wynika także z tego, że użyto w nich bardziej zaawansowane technologie, których celem jest m.in. ułatwienie pracy kierowcy. Pojazd od producenta, który dodatkowo wyposażymy w telematykę zintegrowaną chociażby z TMS to nowoczesne rozwiązanie, dzięki któremu kierowca może skupić się na swoim podstawowym zadaniu, czyli bezpiecznym prowadzeniu pojazdu, a przewoźnik oszczędzić. Właśnie dzięki inwestycji w takie narzędzia, polskie floty są jednymi z najnowocześniejszych w Europie. Inaczej nie osiągnęlibyśmy rekordowego udziału w europejskim transporcie, w którym Polska od lat jest liderem – podsumowuje Tomasz Czyż, Ekspert Technologiczny branży TSL, Grupa Inelo.

(źr. Grupa Inelo)

 

 

czy wiedziałeś, że...
Port lotniczy, nowe linie kolejowe i drogi oraz inwestycje towarzyszące pozwolą stworzyć do 2040 r. 290 tys. nowych miejsc pracy i zapewnią wzrost łącznej produkcji w Polsce nawet o 90 mld zł rocznie- to wnioski z drugiej części raportu o CPK analitycznej firmy Kearney.
W roku 2021 całkowita wartość transakcji w sektorze nieruchomości magazynowych w Europie wyniosła ok. 62 mld euro, co oznacza wzrost aż o 79% w porównaniu do średniej za poprzednie pięć lat. W Polsce odnotowano popyt na poziomie 7,35 mln m kw. oraz wzrost absorpcji o 84% rok do roku. W skali całego kontynentu najwięcej, bo aż 19,5 mld euro, zainwestowano w Wielkiej Brytanii, co stanowi 31% łącznego wolumenu. Wysokie poziomy aktywności inwestycyjnej odnotowano także w Niemczech (8,6 mld euro), Francji (6,5 mld euro), Szwecji (5,8 mld euro) oraz Holandii (5,7 mld euro).
Ponad 60 proc. pracowników w Polsce podczas pracy załatwia swoje prywatne spawy. Z drugiej strony, ponad połowa zatrudnionych odpowiada na służbowe maile i odbiera telefony po godzinach pracy. Jednak zdecydowana większość podczas urlopu z łatwością odrywa się od obowiązków zawodowych i nie odczuwa presji od pracodawcy z tego powodu – tak wynika z globalnego badania Randstad Workmonitor.
Korona-kryzys dotknął niemałą grupę Polaków, ale jak wynika z danych Intrum, kobiety odczuły to bardziej. Pandemia zmniejszyła dochody i dobrobyt finansowy ponad połowy kobiet w naszym kraju (51 proc.) i 41 proc. mężczyzn.