Od przewoźnika osób do operatora logistycznego - rozmowa z Jackiem Freundem, dyrektorem zarządzającym Piast Cargo Transport Sp. z o.o

Rozmowa z Jackiem Freundem, dyrektorem zarządzającym Piast Cargo Transport Sp. z o.o

 Spółka Piast Cargo Transport wczoraj i dzisiaj. - Działalność rozpoczęliśmy 21 lat temu. Na początku była to firma zajmująca się transportem osób, ale po kilku latach, na dynamicznie rozwijającym się rynku transportowym, Piast poszedł o krok dalej, wchodząc w usługi transportu rzeczy i spedycji drogowej. Wynikało to po części z potrzeb jednego z klientów z Włoch, który zaproponował przewóz towarów, i tak się wszystko zaczęło. Do dzisiaj rynek włoski jest naszym głównym kierunkiem.

Czy było coś co wyróżniało firmę na rynku, albo nadal wyróżnia? - Popularne obecnie kursy przerzutowe pomiędzy centrami dystrybucyjnymi na rynkach Europy Zachodniej - jeszcze 10 lat temu w ogóle nie były znane, a my już to robiliśmy. To wówczas nas wyróżniało. Obecnie trudno jest mówić o czymś specjalnym. Aktualnie około 50 proc. naszych usług stanowią spedycja i transport międzynarodowy, a druga połowa to usługi logistyczne, łącznie z magazynowaniem i copackingiem, obsługą zwrotów i dostawami komponentów na produkcję. Warto też wspomnieć o linii drobnicowej do Włoch. Obecnie wysyłamy 12 naczep tygodniowo. To co nas wyróżnia, to z pewnością wysoka jakość obsługi oraz indywidualne podejście do każdego z klientów.

Najbardziej obawiacie się konkurencji ze strony polskich firm, czy zagranicznych korporacji? - Nie powiedziałbym, że obawiamy się konkurencji. Dosyć dobrze radzimy sobie z konkurencją dużych firm zagranicznych, bo działamy na nieco inną skalę, dużo mniejszą. Ale należy przyznać, że konkurencja polskich firm jest bardzo silna i tutaj na pewno trzeba bacznie obserwować rynek, gdyż wszyscy działamy na podobnym poziomie i rywalizujemy o tego samego klienta.

Czy taka sytuacja jest dobra dla rozwoju usług? - Na pewno nie jest, bo też w pewnym momencie wywołuje walkę cenową, ale nie mamy kapitału na „rozwinięcie skrzydeł” i wejście na większe rynki. Więc działamy na tyle, na ile rynek nam pozwoli.

Myśleliście o ekspansji zagranicznej? - Tak,  utworzyliśmy spółkę razem ze Szwajcarami. Działamy też na rynku włoskim i właśnie przygotowujemy się do uruchomienia spółki i magazynu we Włoszech pod własną marką.

Flota własna pojazdów liczy obecnie… - 56 aut i nie zamierzamy na razie tego stanu zmieniać. W pewnym momencie podjęliśmy decyzję o nie powiększaniu floty, a skupiliśmy się na zbudowaniu floty opartej na kontraktowych przewoźnikach.

Co jest dzisiaj największą barierą w rozwoju? - Brak wystarczająco wysokiego kapitału i ryzyko.

Jak dużo inwestujecie w nowoczesne technologie? - Z racji dosyć małej skali działania, nie budujemy własnych systemów, ale działamy w oparciu o  gotowe systemy: WMS, księgowe i do zarządzania flotą. Przydałby nam się SAP, jednakże w tym momencie to nierealny wydatek. To jest właśnie przykład bariery w rozwoju, czyli ciągły brak kapitału na zrobienie dużego kroku.

Na ile odczuwalny jest wpływ niemieckiej i francuskiej płacy minimalnej w biznesie transportowym? - Z naszego punktu widzenia na razie nic się nie zmieniło. Prawie w ogóle nie mamy kursów do Niemiec, coś tam wozimy do Francji, ale nie robimy tego na dużą skalę. Natomiast, można zaobserwować zmianę w podejściu klientów do stawek transportowych. Dotychczas klienci nie chcieli słyszeć o żadnych podwyżkach. Teraz z uwagi na te zmiany prawne, zaczynają podchodzić ze zrozumieniem do wzrostu stawek. Myślę, że płaca minimalna uderzy najbardziej w małych przewoźników.  

Jak postrzegacie Brexit, czy rynek transportowy odczuje to mocno? - To poważna sprawa, gdyż Anglia jest bardzo powiązana z rynkiem automotive. Wiele mniejszych firm dostarcza tam komponenty, które my przewozimy. Więc jeśli ruch graniczny zostanie w jakiś sposób ograniczony to koncerny będą przenosić swoje linie produkcyjne, a my stracimy dobrych klientów.  Ponadto wozimy towary z Włoch do Wielkiej Brytanii - codziennie wyjeżdża samochód z drobnicą z Mediolanu do Londynu – i tutaj obawiamy się również pogorszenia tej relacji. Ale póki co, czekamy na dalszy bieg wydarzeń.

Piast Cargo jako pracodawca. -  Jak wszystkie firmy transportowe, mamy obecnie problem z kierowcami, których jest coraz mniej na rynku. Na pewno ten problem będzie się nasilać i tutaj potrzebne jest systemowe działanie ze wsparciem rządu. Jeśli chodzi o spedytorów, kształcimy ich sami. To jest bardzo dobry sposób na pozyskanie specjalistów. Organizujemy praktyki i staże dla młodych ludzi i tych najlepszych zachęcamy do pozostania z nami na stałe. Korzystamy też z poleceń naszych pracowników. Jako pracodawca dbamy nie tylko o system wynagrodzeń, ale też o system motywacyjny. Gwarantujemy prywatną opiekę zdrowotną, dodatkowy fundusz ubezpieczeniowy, dbamy o dobrą atmosferę w pracy. Regularnie szkolimy pracowników, umożliwiając im podnoszenie kwalifikacji. Ważne jest też partnerskie podejście kadry managerskiej do całego zespołu, o czym zawsze pamiętamy.  

Dziękuję za rozmowę,
Beata Trochymiak

W liczbach o Piast Cargo Transport:
Firma powstała w roku 1995, jej założycielem jest Tomasz Kołodziej, obecnie zarząd firmy tworzą Tomasz Kołodziej oraz Jacek Freund. Piast Cargo zatrudnia obecnie 98 osób na umowę o pracę i 35 pracowników tymczasowych. Liczba pojazdów własnych wynosi 56 + 65 naczep.

najczęściej czytane
Grupa Raben przejmuje część udziałów włoskiej spółki SITTAM
Nie będzie już stacji Statoil w Polsce
PKP Cargo otworzy swoje oddziały w Chinach
Jeśli nie przekazałeś jeszcze 1 % podatku na cel dobroczynny, to podaruj je na lec ...
JoomlaXTC News - Copyright Monev Software LLC
warto przeczytać
Raporty
Jak polskie firmy radzą sobie ze skuteczną redukcją kosztów?
Raporty
To był najlepszy marzec XXI wieku na rynku sprzedaży aut osobowych
Raporty
Rynek nieruchomości inwestycyjnych w Europie cały czas na wzroście
Wiadomości
Dobra pensja vs odpowiedzialność i niepewność – o samozatrudnieniu w transporcie
JoomlaXTC News - Copyright Monev Software LLC